Relacja z wyprawy do Zambii

Każdy nowy wolontariusz to dla nas nowe wyzwanie. Nasza wolontariuszka Magda, która była z nami w Listopadzie w Zambii, napisała dla nas krótką notkę z jej wyprawy. Dlaczego wyjechała, jakie były jej motywacje do tak dalekiej podróży i co z tego wszystkiego dla siebie wyniosła – to wszystko znajdziecie w jej relacji:

” Dlaczego w ogóle pojechałam? Co mi strzeliło do głowy, żeby nagle wydać większość posiadanych zasobów pieniężnych na tego rodzaju wyjazd? Całkiem dobre pytanie.

Cóż, przede wszystkim – mam gap year, planowany już na długo wcześniej i chcę go spędzić jak najlepiej. Najlepiej, to znaczy zrobić także coś dla innych ludzi. Nie popadajmy jednak w nadmierny patetyzm, nie miałam ambicji zmieniać całego świata i nie marzyłam, że po mojej wizycie gdziekolwiek, ustaną nagle wojny i głód. Chciałam poświęcić swój czas konkretnym ludziom, nie wywracając ich życia do góry nogami, a jedynie wiążąc na krótką chwilę z moim, i w tej krótkiej chwili przekazać im tyle dobrego, ile mogę. Więc skoro tak, to wolontariat, a jeżeli ciągnie mnie do podróży, to wyjazdowy.

To był drugi powód – przyznaję, nie dużo mniej istotny – chciałam pojechać gdzieś daleko. Bardzo daleko. A już pierwsza konsultacja z mapą dawała jasną informację: Zambia w rzeczy samej jest bardzo daleko. Szok kulturowy, ponad dobowa podróż, niewygody pobytu, ogrom nowych ludzi i widoków – tyle ekscytujących rzeczy! Do tego poprzedzonych solidnym przygotowaniem, rozmowami z ludźmi, mając sporo “awaryjnych kontaktów” i zapewnione towarzystwo, więc wyprawa, która mogłaby mnie łatwo przerosnąć, odbywała się we względnie kontrolowanych warunkach i dawała wspaniałą możliwość “wprawki” do dalszych wyjazdów.

Kolejny aspekt to dzieci i praca z nimi. Zaraz, moment, przecież ja nie mam żadnego doświadczenia w tej kwestii. Więcej, na ogół raczej unikałam tych małych istot, niepewna, co począć, a tu nagle sama zgłaszam się do czegoś takiego. I, sprawdziwszy empirycznie, uważam to za bardzo dobrą decyzję. Mam uzasadnione podejrzenia, że tamtejsi uczniowie są nieco “łatwiejsi w obsłudze” niż ci z naszego podwórka. Dzieci, z którymi miałam styczność w Afryce, są otwarte, radosne, chętne do kontaktu, odporne na wiele rzeczy; bardzo dobrze nadają się na pierwsze próby dla nowicjusza. Teraz jestem w stanie powiedzieć, że już się ich nie obawiam, mogę sobie poradzić, przełamałam coś, czego właściwie mogłam jeszcze długo unikać, zamykając się coraz bardziej na omawianą kwestię.

Co jeszcze dał mi wolontariat? Zmianę spojrzenia na świat jak każda podróż. Ale nie wielkie i nagłe odkrycie, że nie wszędzie jest Europa; po prostu więcej doświadczeń, nieco głębsze zrozumienie niektórych spraw i kilka zaskoczeń przy innych. Trochę radości i skrzydeł, a trochę smutku i obciążenia. No i widoki, nie zapominajmy o zapadających w serce krajobrazach. ”

Zapoznajcie się też z jej blogiem, którym prowadziła podczas swojego pobytu w Zambii: https://okazjonalnik.wordpress.com/

 

  • Styczeń – 01.01.2017 r do 31.01.2017 r.
  • Luty – 01.02.2017 r do 28.02.2017 r.

Wejdź na naszą stronę i dowiedz się więcej.
www.asbirofoundation.com/volunteering/