Kategoria: Projekt Fundacji

Pierwszy wolontariusz w Lindzie

Jacek rozpoczął pracę  na parafii w Lindzie w 2011 r. Po kilku miesiącach zadzwonił do niego Antek M. z Polski. Chciał przyjechać na wolontariat do Afryki, by odpocząć od codziennego życia i zrobić coś dla innych. Antek, absolwent AWF w Warszawie, był pierwszym wolontariuszem w Lindzie. Nie było jeszcze Fundacji ASBIRO. Budynki szkolne były pokryte pordzewiałą, falistą blachą. Klasy były bardzo małe bez sufitów.  W ławkach szkolnych zbitych prowizorycznie z desek uczniowie siedzieli tuż obok siebie ściśnięci jak śledzie. W biurze Johna obok starego, zakurzonego peceta była dziewięciogłowa drukarka. Nie było studni….

Pierwszy kurs komputerowy

Jacek rozpoczął budowę przedszkola dla przyszłych przedsiębiorców pod koniec 2012 r. Były postawione dopiero fundamenty. Wyjechała druga grupa wolontariuszy. Były wakacje. Zadzwonił z Polski Kuba W. Student bankowości na SGH. Chciał przyjechać na wakacje do pracy jako wolontariusz. Prace na budowie były na razie wstrzymane. Jacek szukał nowych sponsorów. Myślał o stworzeniu salki komputerowej w przyszłym przedszkolu, ale Kuba nie chciał czekać dwóch lat. Prod ręką był John. Razem z Jackiem zorganizowali dwa kursy komputerowe. Jeden w szkole u Johna, a drugi dla ministrantów w Kbawe u salezjanów.

Mieszkanie wolontariuszy i studnia

W listopadzie 2016 r. o. Jacek pojechał do Zambii, by przygotować projekt. Wcześniej pracował w tej samej dzielnicy jako misjonarz. Wyjeżdżając z Zambii, nie myślał o nowym projekcie. Zakończył budowę przedszkola i wrócił w maju do Polski do pracy z imigrantami w Warszawie. Zaraz po powrocie okazało się, że byli nowi wolontariusze chętni do wyjazdu do Zambii. Wtedy Jacek wspólnie z poprzednim koordynatorem, Michałem, wpadli na pomysł, by zrobić zupełnie nowy projekt z Johnem. Jacek miał już doświadczenie. Pierwszy wolontariusz przyjechał do Lindy już w 2012 r. i pracował u niego w szkole. Później Jacek z innym wolontariuszem zorganizował u niego kurs komputerowy dla dzieci.

Jacek wiedział, co zrobić na początku, by rozpocząć projekt. Warunkiem rozpoczęcia było doprowadzenie wody do szkoły i przygotowanie mieszkania dla wolontariuszy. Fundacja ASBIRO przeznaczyła na ten cel 2 tys. USD. Do wyjazdu dołączyła Monika, wtedy jeszcze jako wolontariuszka, oraz Jarek, polski przedsiębiorca z Anglii, i Antuan, wietnamski przedsiębiorca z Polski. W Lindzie spędzili dwa tygodnie. Monika zabrała ze sobą walizkę używanych laptopów. Jacek kupił szlifierkę kątową oraz kilka innych narzędzi. I wyruszyli razem w drogę do Zambii.

We wcześniejszej rozmowie telefonicznej John zdecydował przeznaczyć część szkoły na mieszkanie dla wolontariuszy. Po przylocie do Zambii, Jacek pożyczył samochód od Kazika, polskiego murarza w Lusace, i zabrał się za remonty. Wywiercono studnię i zakupiono zbiornik na wodę. W domu dla wolontariuszy powstała łazienka z prysznicem i toaleta. To ciągle dla wielu ludzi w Lindzie luksus. Dla bezpieczeństwa wzmocniono mur wokół szkoły. Są tylko dwie małe sypialnie, więc zakupiono piętrowe łóżka dla pokoju wolontariuszy. W kuchni postawiono duży stół. Monika pracowała w szkole z dziećmi, a Jarek i Antun malowali klasy.

Kino

Magda przywiozła do Zambii rzutnik multimedialny. Na swoim blogu napisała: ” Spełnił się mój pomysł-marzenie, żeby nauczyć ich tu oglądać filmy! To znaczy tak właściwie to jeszcze się nie spełniło, na razie dopiero oglądaliśmy z nimi film dwa razy, a dziś będzie trzeci, ale to juz pierwsze kroki do tego, żeby ich zachęcić, żeby sami chcieli, umieli ustawić i oglądali Głęboko wierzę, że oglądanie filmów bardzo rozwija. Uczy skupienia, podążania za wątkiem, analizowania, obserwowania, spostrzegawczości…”

Więcej o kinie, na stronie Magdy

Szkoła w 2016

Tuż obok szkoły Johna jest duża szkoła społeczna. Po co prowadzić tuż obok szkołę prywatną? Czy ma to sens? John wie, co robi. U niego wszystkie dzieci zdają egzaminy w języku angielskim do gimnazjum. W Lindzie jest jeszcze szkoła publiczna, ale tuż obok niej jest także mała szkoła prywatna. Wygląd nie jest najważniejszy. Budynki można wyremontować, a szkołę tworzą ludzie. Podczas swojego pobytu w Lindzie w 2016 r. Jacek przygotował z Johnem plany na generalny remont szkoły. John dostał szlifierkę kątową z Polski. Teraz można rozpocząć remonty. Pierwsze pracy wykonali wolontariusze, którzy pojechali razem z Jackiem i Moniką. Antuan, z pochodzenia Wietnamczyk, który od wielu lat mieszkaj w Polsce, oraz Jarek, emigrant z Polski, mieszkający na stałe w Anglii.

 

Biblioteka

Projekt „biblioteka” został wymyśliłyśmy w marcu 2018 r. przez trzy wolontariuszki: Joannę Tomaszewska, Paulinę Przywara i Monikę Wojtoń. Zauważyły, że dzieci w Lindzie mają problem z pisaniem. Nie musiały długo się zastanawiać nad przyczyną tego problemu. Odpowiedź była bardzo prosta. Dzieci w szkole Johna nie maja dostępu do książek. Nawet do podręczników. Nie czytają, a więc nie potrafią poprawnie pisać.

Razem z Johnem ustaliły, w którym pomieszczeniu zrobią bibliotekę. Później przyszedł czas na przygotowanie planu, jak dostosować pomieszczenia do przechowywania książek. W lecie jest wilgotno, a w porze suchej dużo kurzu. Pokój wymagał gruntownego remontu. Wolontariuszki wspólnie z dyrektorem szkoły oceniły, że potrzebna będzie kwota 10 tys. zł. Wolontariuszki uzbierały 6 tys. (Gala ASBIRO – 3,5 tys., wystawa zdjęć Magdy Kuza w Krakowie – 1 tys., resztę pochodzi ze składki na zrzutka.pl przeprowadzonej przez Joannę Tomaszewską).

Patryk Potępa, który pojechał po nich w sierpniu do Zambii, sam dołożył 3 tys. zł i podczas swojego pobytu w Lindzie pomagał Johnowi przy przeprowadzeniu remontu. W połowie września . W połowie września Magdalena Kuza dołączyła do niego i  skupiła się na przygotowaniu planu, jak korzystać z biblioteki, by wszystko po jej wyjeździe dobrze funkcjonowało. Uczniowie z najstarszych klas są wprowadzani w zarządzanie projektem.

Pod koniec września do Lindy przyjechała kolejna wolontariuszka, Magda Dawidziuk, i ona będzie już organizowała prace naszych „bibliotekarzy”.

Na razie są tylko półki. To nie wystarczy, by była biblioteka. Zbieramy książki wśród znajomych. W drodze z Wielkiej Brytanii jest już około 60 kg książek.

Językiem używanym w szkole jest język angielski. Pamiętajmy jednak o tym, co jest w środku. Może bajka o królewnie Śnieżce jest piękna, ale czarnoskóre dziecko nie będzie mogło się z nią identyfikować :- ) Warto przed wysyłką wziąć do ręki książkę i popatrzyć na nią z perspektywy dziecka z Lindy. Dobre są encyklopedie, słowniki i leksykony. My korzystamy na co dzień w Wikipedii. W Lindzie nie mają łatwego dostępu do Internetu. Dobra jest każda książka w języku angielskim, ale przed wysyłką pamiętaj, że są to książki dla dzieci w szkole podstawowej w Afryce.

Oficjalne otwarcie biblioteki planujemy na drugą połowę listopad. Teraz zbieramy książki, bo bez książek biblioteka nie będzie biblioteką :- )